sobota, 11 stycznia 2014

I żyli długo i szczęśliwie...

Hmm... Ostatnio nic nie pisałam. Jakoś nie miałam weny ani czasu. Co prawda czytelników dużo nie mam, nie szkodzi. Chciałabym wszystkim Wam powiedzieć, że mimo wielu miłych rzeczy, które mnie na co dzień spotykają... Nie jestem szczęśliwa.


Za niedługo mijają trzy lata od kiedy jestem w związku. Generalnie układa się bez zarzutów. Tylko jedno małe "ale". Nie lubię związków przechodzonych, życia na kocią łapę. Chciałabym by związek, który tworzę wraz z partnerem, opierał się także na odpowiedzialności za naszą przyszłość. Od dwóch lat słyszę, że on tak bardzo chce mi się oświadczyć, tak bardzo myśli o założeniu rodziny, tak bardzo chce to i tamto. Ale chcieć w jego wypadku oznacza stanie w miejscu. Na chceniu się kończy.

Dziś rozmawialiśmy na temat wyprowadzki. Na jakieś bardzo skromne mieszkanie być może i byłoby nas stać. Ale dziś usłyszałam, że on nigdzie nie ma zamiaru się wyprowadzać, ponieważ jemu jest wygodnie. Po co były tamte słowa? ....